Smaszcz i Kurzajewski jednak nie spotkają się w sądzie. Nagle odwołano posiedzenie
Fani emocjonujący się konfliktem byłych małżonków musieli obejść się smakiem, gdy drzwi do sali rozpraw pozostały zamknięte. Choć Maciej Kurzajewski i Paulina Smaszcz mieli po raz kolejny zmierzyć się w walce o dobra osobiste, nieoczekiwane zdarzenie sprawiło, że na ostateczny werdykt przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Dowiedzieliśmy się, co stanęło na przeszkodzie temu głośnemu spotkaniu.
„Złośliwy Pinokio” na wokandzie. O co walczy dziennikarz?
Batalia sądowa między Maciejem Kurzajewskim a Pauliną Smaszcz to pokłosie serii publicznych wypowiedzi „kobiety petardy”, które uderzały w wizerunek popularnego prezentera. Konflikt zaostrzył się drastycznie w 2022 roku, kiedy to dziennikarz oficjalnie potwierdził swój związek z Katarzyną Cichopek. Od tego czasu media regularnie obiegały ostre cytaty, w których Smaszcz nie szczędziła byłemu mężowi gorzkich słów, nazywając go m.in. „złośliwym Pinokiem” czy „obślizgłym szczurem”.
Wytoczony proces o naruszenie dóbr osobistych to próba postawienia granicy przez Kurzajewskiego. Dziennikarz domaga się nie tylko oficjalnych przeprosin, ale również zadośćuczynienia w wysokości 20 tys. złotych, które planuje przekazać na cele charytatywne – konkretnie na rzecz Fundacji „Pomoc Kobietom i Dzieciom”. W sprawę zaangażowani są już najbliżsi Macieja, w tym jego mama i siostra, a zeznania składała także sama Katarzyna Cichopek.
Nieudane mediacje i krótka rozmowa za zamkniętymi drzwiami
Zanim sprawa ponownie trafiła przed oblicze sądu w 2026 roku, strony podjęły próbę polubownego zakończenia sporu. W sierpniu 2025 roku w sądzie na warszawskiej Pradze-Południe wyznaczono termin mediacji, który dawał nadzieję na wyciszenie medialnej burzy. Na miejscu stawił się Maciej Kurzajewski w towarzystwie swojej prawniczki, jednak Paulina Smaszcz zdecydowała się na nieobecność, wysyłając jedynie swoją reprezentantkę.
Spotkanie, które miało być przełomem, okazało się jedynie formalnością. Rozmowy trwały zaledwie 15 minut i zakończyły się fiaskiem – żadna ze stron nie była gotowa na ustępstwa, a po wyjściu z sali nikt nie zdecydował się na komentarz dla zgromadzonych dziennikarzy. Stało się jasne, że o losach tej dwójki zadecyduje wyłącznie prawomocny wyrok sądu.
Nagłe odwołanie rozprawy. Co dalej z procesem Kurzajewskiego?
Kolejne starcie zaplanowano na środę, 18 marca 2026 roku, na godzinę 9:00. Wszystkie oczy były zwrócone na warszawski sąd, jednak w ostatniej chwili dotarły do nas zaskakujące wieści. Mimo mobilizacji obu stron, termin rozprawy został zmieniony, a posiedzenie odwołane. Jak udało nam się ustalić, powodem tej decyzji nie był wniosek którejś ze stron, lecz nagła choroba sędziego prowadzącego sprawę.
To zdarzenie sprawia, że finał wieloletniego sporu o „naruszenie prywatności” i „rzekome romanse” przesuwa się w czasie. Paulina Smaszcz, która wcześniej publicznie komentowała życie prywatne byłego męża i jego nowej partnerki, oraz Maciej Kurzajewski, walczący o swoje dobre imię, muszą uzbroić się w cierpliwość. Na ten moment nie wyznaczono jeszcze nowej daty posiedzenia, co oznacza, że emocje wokół tej pary prędko nie opadną.

