Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Sceny grozy na planie TTBZ! Robert Janowski przez lata miał groźną stalkerę
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 23.03.2026 20:06

Sceny grozy na planie TTBZ! Robert Janowski przez lata miał groźną stalkerę

Sceny grozy na planie TTBZ! Robert Janowski przez lata miał groźną stalkerę
KAPiF

Choć od tamtych mrocznych wydarzeń minęły już cztery lata, wspomnienie o desperackim kroku psychofanki Roberta Janowskiego wciąż budzi dreszcze. Kobieta, która przez ponad dekadę zamieniała życie prezentera w piekło, posunęła się do niewyobrażalnego podstępu, byle tylko znaleźć się w pobliżu swojego idola.

Dwanaście lat w cieniu obsesji

Sława Roberta Janowskiego, jednego z najbardziej lubianych prezenterów w Polsce, miała swoją wyjątkowo mroczną cenę. Przez dwanaście długich lat on i jego żona, Monika Janowska, żyli w nieustannym poczuciu zagrożenia. Wszystko zaczęło się niemal niepozornie – od listu i pluszowego misia wręczonego po jednym z koncertów. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ten gest był początkiem wieloletniej, chorobliwej obsesji, która z czasem przybrała formę regularnego nękania. Kobieta, nazywana przez media „królową stalkerek”, osaczała gwiazdora na każdym kroku: wysyłała mu intymną bieliznę, zasypywała setkami telefonów i godzinami wystawała pod jego domem, naruszając wszelkie granice prywatności.

Z biegiem lat sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna, a agresja stalkerki przeniosła się na żonę artysty. Monika Janowska stała się celem brutalnych ataków słownych i przerażających gróźb karalnych. W wiadomościach SMS, które trafiały na jej telefon, pojawiały się opisy tortur, groźby oblania kwasem, podpalenia czy nawet morderstwa. Choć sprawa wielokrotnie trafiała na policję, a kobieta spędziła nawet pół roku w więzieniu i przeszła przymusowe leczenie psychiatryczne, system okazywał się bezsilny. Tuż po opuszczeniu placówki medycznej psychofanka wracała do swoich dawnych nawyków, a symbolem jej powrotu stało się złamane serce namalowane czerwoną farbą na bramie posesji Janowskich.

Podstęp, który mógł skończyć się tragicznie

Cztery lata temu napięcie sięgnęło zenitu, gdy Robert Janowski pełnił rolę jurora w popularnym programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Wydawało się, że pilnie strzeżone studio telewizyjne będzie azylem, w którym artysta w końcu odetchnie od lęku. Nic bardziej mylnego. Stalkerka przygotowała misterny plan, który miał pozwolić jej na bezpośrednie spotkanie z prezenterem. Wykazała się przy tym niezwykłą przebiegłością – nie próbowała forsować bram siłą, lecz postawiła na manipulację i kłamstwo, które niemal otworzyło jej drzwi do studia.

Kobieta pojawiła się pod wjazdem na plan zdjęciowy i z zimną krwią zaczęła obserwować pracę ochrony. Wykorzystując chwilę nieuwagi, podpatrzyła listę gości i osób uprawnionych do wejścia, po czym podała się za jedną z kobiet, których nazwisko figurowało w dokumentach. Była o krok od sukcesu – jej determinacja i spokój niemal zmyliły strażników. Na szczęście, w kluczowym momencie psychofanka popełniła błąd w nazwisku, co natychmiast wzbudziło czujność ochrony. Dzięki trzeźwości umysłu pracowników produkcji, nie doszło do konfrontacji, która mogła mieć nieprzewidywalne skutki. Robert Janowski o całym zajściu dowiedział się krótko po fakcie, co ponownie zburzyło jego mozolnie budowane poczucie bezpieczeństwa.

Walka o normalność w obliczu strachu: Jak Janowscy radzili sobie z traumą?

Incydent na planie „TTBZ” był kolejnym dowodem na to, że zakazy zbliżania się i dotychczasowe wyroki są dla stalkerki jedynie nic nieznaczącymi papierami. Monika Janowska w tamtym czasie nie kryła rozpaczy i bezsilności w rozmowach z mediami. W wywiadzie dla tygodnika „Na żywo” potwierdziła, że sprawa ponownie musiała trafić do prokuratury. „Zgłosiliśmy sprawę policji, akta trafiły już do śledczych” – mówiła wówczas, podkreślając, że każda taka sytuacja to dla nich ogromny koszt emocjonalny. Małżeństwo musiało zmagać się nie tylko z samą stalkerką, ale i z ciężarem opinii publicznej, która nie zawsze rozumiała powagę ich sytuacji.

Mimo nieustannego cienia, jaki rzucała na nich ta kobieta, Robert i Monika starali się żyć normalnie, choć ich codzienność przypominała oblężoną twierdzę. Monitoring, ochrona i ciągłe oglądanie się za siebie stały się ich rutyną. Informatorzy z otoczenia programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” donosili wtedy, że Robert Janowski był niezwykle poruszony i przejęty incydentem, ale starał się zachować profesjonalizm przed kamerami. Ta historia sprzed czterech lat do dziś służy jako przestroga i przypomnienie o mrocznych aspektach popularności, z którymi gwiazdy muszą mierzyć się z dala od świateł jupiterów. Dopiero po wielu latach i kolejnych bataliach sądowych, Janowskim udało się odzyskać upragniony spokój, ale rany zadane przez psychofankę goiły się bardzo długo.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji