Rodzina Caroline Derpieński zabrała głos w sprawie. "Byłam dla niej cierpliwa"
Czasem za błyskiem luksusu i idealnych zdjęć kryje się historia, której nikt się nie spodziewa. A gdy nagle do mediów trafia głos najbliższej rodziny, każdy może poczuć się zaskoczony tym, co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami. Caroline Derpienski właśnie znalazła się w centrum takiego zamieszania.
- Kim jest Caroline Derpienski
- Rodzina Caroline Derpienski ujawnia prawdę
- Caroline Derpienski o babci: kontrowersje, oskarżenia i rodzinne napięcia
Kim jest Caroline Derpienski
Caroline Derpienski – czyli Karolina Maria Derpieńska – jest influencerką i modelką, która zyskała ogromną popularność w mediach społecznościowych.
Karolina już w wieku 13 lat wzięła udział w konkursie piękności, co miało być pierwszym krokiem w stronę kariery w modelingu. W kolejnych latach publikowała zdjęcia i relacje z pokazów mody, wyjazdów do Miami czy Los Angeles oraz luksusowych stylizacji, co przyciągnęło uwagę znacznej liczby internautów. Derpieński sama opowiadała o tym, jak jej życie zawodowe krąży między Polską a Stanami Zjednoczonymi, a „social media” nazywa swoją pełnoetatową pracą.
Jej obecność na imprezach branżowych, warszawskich ściankach i w wywiadach rozbudziła ciekawość mediów. W jednym z programów przyznała wprost, że „przyjechała trochę pogwiazdorzyć”, co z jednej strony podkreśla jej świadomość wizerunkową, a z drugiej – wywołało lawinę komentarzy i sceptycznych opinii w sieci.
Jednak to, co miało być kwestią budowania marki osobistej, szybko przerodziło się w medialny fenomen. Jej wzrost popularności był równie dynamiczny, co kontrowersyjny: krytycy sugerują, że prawdziwy powód jej zasięgów niekoniecznie wynika z organicznej sympatii fanów, a z agresywnych działań marketingowych.

Rodzina Caroline Derpienski ujawnia prawdę
Choć Caroline Derpieński błyszczała w mediach i gromadziła miliony fanów, jej życie prywatne wcale nie było tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać. Głos w tej sprawie zabrała babcia Caroline, Halina Derpieńska. W rozmowie z Pudelkiem ujawniła, że od najmłodszych lat starała się zapewnić wnuczce wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, którego brakowało w domu.
Karolina była artystyczną duszą. Skąd to się wzięło? Nie wiem, bo nikt w jej rodzinie nie przejawiał takich skłonności. Ładnie rysowała i angażowała się w różne działania twórcze; mogłaby zajść daleko, gdyby nie problemy rodzinne. Jej matka była apodyktyczna, jeśli chodzi o edukację. Karolina nie miała chwili wytchnienia; wracała ze szkoły i od razu szła na korepetycje. Nigdy nie chodziła do przedszkola. Pamiętam, że lubiła się bawić, a ja starałam się zapraszać do niej koleżanki, gdy była u nas na wsi, ale szybko od niej uciekały. Potrafiła też być ciepłym dzieckiem, a ja byłam dla niej cierpliwa, ponieważ dostrzegałam jej trudną sytuację
Halina Derpieńska podkreśla, że jej cierpliwość była wystawiana na próbę wielokrotnie. Babcia wspomina, że starała się nie tylko wspierać emocjonalnie, ale też finansowo – pomagała w edukacji, a nawet współfinansowała niektóre życiowe decyzje wnuczki:
Starałam się jej pomóc, wspierając ją finansowo. Zabieraliśmy ją z mężem na wakacje; kilkakrotnie wyjeżdżaliśmy do Grecji, na Malediwy oraz do sąsiednich krajów, takich jak Litwa, Łotwa czy Estonia. Ojciec kupił jej mieszkanie w Białymstoku, by mogła się usamodzielnić. Nasz kontakt urwał się, gdy poznała „dziadzia”, tak go nazywam. W międzyczasie zadzwoniła do mnie raz, kiedy potrzebowała pieniędzy, które oczywiście jej wysłaliśmy. To, jak postąpiła wobec ojca, który by jej nieba przychylił, bo to jego jedyne dziecko, oraz wobec mnie, jest niewybaczalne. Nie mogłam uwierzyć w to, co opowiada o nim w mediach
Pomimo tych starań, relacja z Caroline uległa ochłodzeniu, zwłaszcza po tym, jak influencerka zaczęła samodzielne życie i nawiązała nowe związki.
Caroline Derpienski o babci: kontrowersje, oskarżenia i rodzinne napięcia
Halina przyznaje, że poczuła się zawiedziona postawą wnuczki, która nie zawsze doceniała wysiłki rodziny. Babcia wskazuje, że brak wdzięczności i odcięcie się od najbliższych były dla niej trudne do zaakceptowania, a pewne decyzje młodej influencerki były bolesne i niewybaczalne w jej oczach.
Przyjechała do Polski na maturę, zdała ją, ale do mnie już się nie odezwała. Nie zaczęła studiów i nie ma żadnego wykształcenia. Boję się, że źle na tym wyjdzie, bo uroda się skończy, a lata lecą, ale nie chcę się narzucać. Gdyby sytuacja się powtórzyła i znowu potrzebowała pomocy, nie pomogłabym już. Nie mam ochoty pomagać, bo tak mi podziękowała… Taka to urocza Karolinka. Kiedy potrzebowała wsparcia, odezwała się do mnie, ale generalnie nie mamy ze sobą kontaktu. Zdarza mi się zerknąć, co u niej, ale specjalnie jej nie szukam. Słyszałam, że teraz chce zostać piosenkarką. Jest mi przykro, że tak to wszystko potoczyło, bo poświęciliśmy jej wiele serca i pieniędzy. Czasami jakiś „obszczymurek” ze wsi, gdzie mieszkam, mówi: „O, pani wnuczka Karolinka to jest wesoła dziewczynka”. Co mogę powiedzieć? Że kłamie? Skoro ma rację
Słowa Haliny ujawniają nie tylko emocjonalne koszty wychowania wnuczki, ale też szerszy problem konfliktu pokoleniowego.
Gdy tylko babcia Caroline Derpieński otworzyła się przed mediami i zaczęła opowiadać o rodzinnych relacjach, influencerka nie pozostała dłużna. W Instagramowych Stories Caroline nie przebierała w słowach. W odpowiedzi na wywiad babci, odniosła się do jej zarzutów kwestionując niemal wszystko, co zostało powiedziane:
Halina zniszczyła mojej matce psychikę. Dwa razy podała mnie do sądu o pieniądze. Jest potworem! Znalazła kochankę oraz nową żonę dla mojego ojca! Halina zawsze mówiła przy mnie źle o mojej matce. Zawsze jej nienawidziła
Co więcej, Caroline stanowczo zaprzeczyła wersji, jakoby dostała od rodziny mieszkanie czy pomoc finansową w młodości:
Ja od rodziny dostałam zero. Wyszłam z zerem na koncie z domu, z zerem zapisanych nieruchomości. Zaczęłam od nowa po swojemu. Mój wybór. Pochodzę z popi***nej rodziny, pełnej negatywnej energii, konfliktów i faworyzowania…
