Prawda o rozstaniu Marcina Hakiela. O wszystkim zdecydował jeden krótki sygnał
Ten związek od dawna jest na świeczniku, ale tym razem tancerz poszedł o krok dalej. W najnowszej rozmowie odsłonił kulisy prywatności Dominiki, poruszając temat, który dla wielu par jest tabu.
Marcin Hakiel i Katarzyna Cichopek - historia związku
Historia Marcina Hakiela to gotowy scenariusz na telenowelę, choć on sam pewnie wolałby spokojny taniec towarzyski. Przez lata funkcjonował w zbiorowej wyobraźni głównie jako mąż Katarzyny Cichopek. Poznali się na planie „Tańca z gwiazdami”, wygrali program, wzięli huczny ślub i przez niemal dwie dekady budowali wizerunek rodziny idealnej. Mieli syna, wspólną szkołę tańca i status pary, która przetrwa wszystko. Kiedy w 2022 roku ogłosili rozstanie, w sieci zawrzało. To, co miało być cichą separacją, szybko zamieniło się w publiczne pranie brudów. Marcin Hakiel nie zamierzał milczeć – w głośnym wywiadzie u Magdy Mołek sugerował, że w życiu jego żony pojawił się ktoś inny, co tylko podkręciło medialną karuzelę. Podczas gdy Katarzyna Cichopek układała sobie życie u boku Macieja Kurzajewskiego, tancerz musiał wymyślić siebie na nowo.
Po okresie leczenia ran i skupieniu na dzieciach, w życiu Hakiela pojawiła się nowa postać – Dominika Serowska. Ich relacja od początku wzbudza zainteresowanie, bo para chętnie dzieli się prywatnością, nie szczędząc fanom dość intymnych szczegółów. Ostatnio głośno było o tym, że para... nie sypia razem w jednej sypialni. Powód okazał się jednak prozaiczny i daleki od kryzysu – chodziło o komfort i higienę snu, co w świecie celebrytów brzmi niemal jak manifest nowoczesności. Dziś Marcin Hakiel to już nie jest „ten mąż Cichopek”. To człowiek, który na oczach całej Polski przeszedł drogę od załamanego porzuconego mężczyzny do kogoś, kto układa życie na własnych zasadach u boku nowej partnerki. Czy ta szczerość mu służy? Na pewno trzyma go na nagłówkach portali plotkarskich, ale widać też, że tancerz wreszcie przestał grać drugoplanową rolę we własnym życiu.

Nowy związek Marcina Hakiela
Marcin Hakiel od dawna nie jest już tylko „byłym mężem znanej aktorki”. Tancerz skutecznie napisał swój scenariusz na nowo, a u jego boku pojawiała się Dominika Serowska. Para nie bawi się w podchody z fotoreporterami ani w tajemnicze milczenie. Od początku postawili na pełną jawność, tworząc związek, który karmi media społecznościowe i portale plotkarskie niemal każdego dnia. Przełomem był luty 2024 roku, kiedy Marcin Hakiel ogłosił zaręczyny. Od tamtej pory machina ruszyła na dobre. Wspólne wywiady, ścianki i opowieści o codzienności stały się ich znakiem rozpoznawalnym. Najwięcej emocji budzi jednak ich wspólne dziecko. Para wychowuje syna, Romeo Jeremiego, który niedawno, bo w zeszłym miesiącu, świętował swoje pierwsze urodziny. Imię chłopca, dość oryginalne jak na polskie warunki, idealnie wpisuje się w styl tej pary – ma być wyraziście i z charakterem.
Trzeba przyznać, że Dominika Serowska świetnie odnalazła się w blasku fleszy. Nie jest tylko tłem dla partnera; coraz śmielej buduje własną pozycję w polskim show-biznesie. Jej bezpośredniość i brak oporów przed opowiadaniem o szczegółach relacji sprawiają, że media jej nie odpuszczają. Z kolei Hakiel wygląda na kogoś, kto w końcu odnalazł spokój i partnerkę, która nadaje na tych samych falach co on. Wspólnie tworzą wizerunek nowoczesnej, szczęśliwej rodziny, która nie boi się pokazywać swojego życia „od kuchni”. Czy to tylko gra pod publiczkę, czy autentyczna sielanka? Patrząc na to, jak zgodnie promują swój świat w sieci, trudno odmówić im jednego: są w tym niesamowicie spójni. Marcin Hakiel i Dominika Serowska to obecnie jedna z najbardziej medialnych par w Polsce, a ich każdy krok jest śledzony z uwagą, której mogliby im pozazdrościć nawet koledzy z branży filmowej.
Marcin Hakiel o zdradzie
Marcin Hakiel od czasu głośnego rozstania z Katarzyną Cichopek właściwie nie schodzi z afisza, ale teraz show kradnie jego nowa partnerka, Dominika Serowska. Para buduje swój związek na oczach wszystkich, chętnie dzieląc się szczegółami, które w bardziej tradycyjnych domach pewnie uchodziłyby za kontrowersyjne. Chodzi o podejście do przeszłości, a konkretnie o fakt, że Serowska utrzymuje regularny kontakt ze swoimi byłymi partnerami.
Właśnie ostatnio miała urodziny, dzwonią do niej i ona tak: „A ty się nie pytasz, kto dzwoni?” A ja jej mówię: „Słuchaj, będziesz chciała, to powiesz. Wiem, że masz kontakt z byłymi, więc skoro masz kontakt, a masz urodziny, no to byłoby dziwne, żeby nie zadzwonili, no bo to by znaczyło, że jednak nie chcą mieć tego kontaktu.” Ja sporo przepracowałem na terapii. Zresztą ja w tym moim długim związku małżeńskim też raczej nie byłem jakoś chorobliwie zazdrosny. - wyznał
Dla wielu osób to sytuacja nie do pomyślenia, ale Marcin Hakiel stawia sprawę jasno: w ich relacji nie ma miejsca na zakazy czy chorobliwą zazdrość. Tancerz w rozmowie z portalem Kozaczek przyznał, że dla niego to całkowicie normalne zjawisko. Zamiast urządzać sceny czy sprawdzać telefon, wybiera zaufanie. To dość odświeżające podejście w świecie show-biznesu, gdzie zwykle śledzimy raczej publiczne pranie brudów i wzajemne blokowanie się w mediach społecznościowych.
Nie będziemy sobie tu czegoś zabraniać, czy przesadnie się ograniczać. Tak samo dla mnie sprawdzanie sobie telefonów jest poniżej mojego szacunku wobec samego siebie. My na przykład znamy swoje kody i nasze telefony leżą po prostu i jak ktoś potrzebuje, to po prostu bierzemy.
Hakiel uważa, że kontrolowanie partnerki nie ma najmniejszego sensu. Jeśli ktoś chce odejść, to i tak to zrobi, a zakazywanie rozmów z „eksami” tylko psuje atmosferę w domu. Para stawia na pełną swobodę i wzajemny szacunek do swojej prywatności. Wygląda na to, że oboje mają za sobą wystarczająco dużo medialnych burz, by wiedzieć, że spokój jest cenniejszy niż próba zawłaszczenia drugiej osoby na wyłączność.
Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś będzie chciał coś zrobić, to i tak zrobi, tak? No i życie mnie tego nauczyło i pokazało, że tak jest. Jak moja partnerka będzie chciała mnie zdradzić, to mnie zdradzi. I teraz nieważne, ile ja tam tych różnych bram dookoła poustawiam, jakichś GPS-ów w telefonie i będę sprawdzał. My jesteśmy dorośli.
Można się zastanawiać, czy to nowoczesne podejście, czy po prostu ogromna pewność siebie ze strony tancerza. Jedno jest pewne – Dominika Serowska i Marcin Hakiel konsekwentnie pokazują, że chcą żyć na własnych zasadach, nawet jeśli te zasady budzą zdziwienie u osób przyzwyczajonych do „trzymania partnera na krótkiej smyczy”. To prosty układ: zero gier, zero śledztw, po prostu dorosłe podejście do życia, w którym przeszłość nie musi być wrogiem teraźniejszości.
