Nie żyje absolutna legenda kina. Jego filmy znają wszyscy
Nie żyje wybitna postać kina.
Śmierci gwiazd
Rok 2025 dla świata show-biznesu okazał się czasem wyjątkowo ciężkim emocjonalnie. To był okres pełen symbolicznych pożegnań, zamkniętych rozdziałów i momentów, w których branża filmowa, telewizyjna i muzyczna na chwilę wstrzymała oddech. Nawet jeśli nie zawsze chodziło o dosłowne odejścia, to bez wątpienia był to rok, w którym widzowie boleśnie uświadomili sobie, jak kruche są legendy, które przez dekady towarzyszyły im na ekranach.
Hollywood żyło doniesieniami wokół ikon kina — nazwisk, które od lat funkcjonują niemal jak pomniki popkultury. W przestrzeni medialnej przewijały się informacje o schyłkach karier, dramatycznych wydarzeniach z życia prywatnego i nagłych kryzysach zdrowotnych artystów, których twarze zna cały świat. Takie momenty zawsze wywołują lawinę emocji, bo uświadamiają fanom, że nawet największe gwiazdy nie są wieczne.
Równie silnie te nastroje dało się odczuć w Polsce. Rodzima scena artystyczna w 2025 roku także doświadczyła bolesnych strat i pożegnań z postaciami, które przez lata budowały teatralny, filmowy i kabaretowy krajobraz kraju. Odejścia aktorów i artystów, znanych kilku pokoleniom widzów, wywołały falę wspomnień, archiwalnych nagrań i wzruszających wpisów w mediach społecznościowych.
Szczególnie dotkliwie odczuwalne były pożegnania ludzi sceny — aktorów teatralnych, kabaretowych osobowości i muzyków, którzy nie tylko bawili i wzruszali, ale też kształtowali wrażliwość odbiorców. Każde takie odejście przypominało, że kultura to nie tylko produkcje i nazwiska, lecz przede wszystkim ludzie, emocje i historie zapisane w pamięci widzów.
Rok 2025 pozostawił po sobie wyraźne poczucie pustki — zarówno po światowych legendach, jak i po polskich artystach, którzy byli „nasi”, bliscy i obecni w codziennym życiu poprzez telewizję, radio czy kino. To był czas refleksji, wspomnień i wdzięczności za dorobek tych, którzy na zawsze zapisali się w historii kultury.
Kim był Bela Tarr?
Béla Tarr to nazwisko, które w światowym kinie funkcjonowało jak legenda.
Urodzony 21 lipca 1955 roku w Pécsu na Węgrzech, Tarr był jednym z najważniejszych twórców kina autorskiego w Europie. Jego filmy przemawiały do widzów nie poprzez szybkie tempo akcji, lecz dzięki hipnotycznym, długim ujęciom, czarno-białej estetyce i głębokim refleksjom o kondycji człowieka.
Kariera TARRa rozpoczęła się w latach 70., ale prawdziwą legendę zbudował dekadę później. Najbardziej znane dzieła to m.in. monumentalny Sátántangó — film trwający blisko siedem i pół godziny, uważany za jedno z najważniejszych osiągnięć kina artystycznego — oraz Werckmeister Harmonies, cenione za filozoficzną głębię i surowe obrazy. Nie da się nie zauważyć, że Tarr był również bardzo ceniony w Polsce, a Polacy kochali jego produkcje.
Jednym z jego ostatnich filmów był The Turin Horse z 2011 roku — obraz niemal ascetyczny w formie, który zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Po nim Tarr ogłosił zakończenie pracy nad pełnometrażowymi produkcjami, uznając, że osiągnął to, co chciał wyrazić za pomocą kina.
Twórczość Béli Tarra wyróżniała się wyjątkową konsekwencją artystyczną: poruszała ciężkie tematy społeczne i egzystencjalne, odsłaniając mroczne, często dekadenckie aspekty ludzkiej egzystencji, ale robiła to w sposób unikatowy — z kamerą trwającą w ujęciach przez kilka minut, hipnotyzując widza i zmuszając go do refleksji.
Reżyser współpracował przez wiele lat z literatem László Krasznahorkaiem, z którym tworzył scenariusze i ekranizacje przepełnione metafizycznym ciężarem, oraz z montażystką Ágnes Hranitzky, jego stałą partnerką w pracy twórczej.
Po zakończeniu kariery filmowej Tarr poświęcił się edukacji młodych twórców, prowadząc warsztaty i wykłady na uczelniach filmowych oraz współtworząc międzynarodową szkołę filmową w Sarajewie, gdzie dzielił się swoją filozofią kina z kolejnymi pokoleniami reżyserów.
Nie żyje Bela Tarr
Béla Tarr, legendarny węgierski reżyser, twórca takich kultowych dzieł jak Sátántangó (Szatańskie tango) i Werckmeister Harmonies (Harmonie Werckmeistera), odszedł w wieku 70 lat po długiej chorobie — podała we wtorek agencja AFP, powołując się na węgierskie media.
Przez dekady kariery Tarr tworzył kino, które wymagało od widza cierpliwości i skupienia, nagradzając go jednak niezapomnianym doświadczeniem artystycznym. Filmy takie jak monumentalne Sátántangó, trwające ponad siedem godzin, czy Werckmeister Harmonies ugruntowały jego pozycję jako jednego z najwybitniejszych reżyserów europejskiego kina artystycznego.
Jego odejście kończy epokę surowego, poetyckiego i intelektualnie wymagającego kina, które na zawsze pozostanie inspiracją dla kolejnych pokoleń filmowców.
