Daniel Martyniuk naprawdę to zrobił. Aż trudno uwierzyć
Daniel Martyniuk po serii niepokojących wpisów naprawdę to zrobił.
Kontrowersje wokół Daniela Martyniuka
Historia Daniela Martyniuka mogłaby spokojnie posłużyć jako scenariusz na film — tyle że raczej dramat obyczajowy z elementami sensacji niż familijna komedia z happy endem. Syn Zenona Martyniuka od lat konsekwentnie kreuje wizerunek „czarnej owcy” jednej z najbardziej medialnych rodzin w polskim show-biznesie. Zamiast czerpać z blasku nazwiska ojca, wybrał drogę prowokacji, ostrych słów i publicznego rozliczania się z najbliższymi. Końcówka minionego roku dobitnie pokazała, że w tej rodzinnej historii dawno zatarły się granice prywatności, a media społecznościowe stały się areną bezwzględnych starć.
Tuż przed Bożym Narodzeniem Daniel zafundował swoim bliskim — i całej opinii publicznej — prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Zamiast świątecznego wyciszenia pojawiła się seria nagrań i wpisów, w których nie szczędził nikomu gorzkich słów. Atakował zarówno obcych internautów, jak i własnych rodziców. Przez lata Zenon i Danuta Martyniuk starali się reagować powściągliwie, unikając medialnych konfrontacji, jednak tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli. Daniel posunął się nawet do ujawnienia informacji o rzekomym kochanku swojej matki, wywołując w sieci prawdziwy szok i lawinę komentarzy.
W jednym z wpisów wrócił do dawnych rodzinnych napięć, sugerując, że konflikt narastał od wielu lat:
– „Kilka lat temu tato powiedział mi: ‘zobaczysz, jaki ci numer zrobię, jak się nie uspokoisz’. Czekam, a jeszcze nic nie zrobiłeś. Ale ja już tyle numerów narobiłem, że zobaczysz, i to nie koniec” — pisał, nie ukrywając narastającej frustracji i gniewu.
Odpowiedź Danuty Martyniuk tylko dolała oliwy do ognia. Matka wspomniała publicznie o problemach syna z uzależnieniami, co Daniel odebrał jako przekroczenie granicy. W kolejnych relacjach ujawniał kulisy wychowania, metody dyscyplinowania stosowane przez ojca po jego wcześniejszych wybrykach, a całość zaczęła przypominać dramatyczny spektakl rozgrywany na oczach tysięcy internautów, w którym emocje całkowicie przejmowały kontrolę.
Kulminacją tej świątecznej batalii był kolejny, wyjątkowo mocny wpis opublikowany w grudniu:
– „Merry Christmas. No i kto komu zrobił numer, kochani rodzice? Jak ty w ogóle gościu chciałeś zniszczyć własnego syna? Szala się przelała. Konsekwencje będą tragiczne. I o to chodzi…”
Post wywołał prawdziwą burzę w sieci. Internauci nie kryli zaskoczenia, a wielu z nich wyrażało autentyczny niepokój, obserwując eskalację konfliktu w jednej z najbardziej rozpoznawalnych rodzin w Polsce. Daniel Martyniuk po raz kolejny pokazał, że w jego świecie nawet święta nie są czasem rozejmu – przeciwnie, stają się tłem dla kolejnych dramatów, które błyskawicznie zamieniają się w medialną sensację.
To historia, która łączy w sobie elementy rodzinnej tragedii, skandalu i nieustannej obecności w mediach społecznościowych – a zarazem dowód na to, że życie publiczne niekiedy całkowicie miesza się z prywatnym, tworząc narrację równie fascynującą, co kontrowersyjną.

Daniel Martyniuk - kontrowersyjne wpisy
Na swoim Instagramie Daniel Martyniuk po raz kolejny pokazał, że w sieci nie ma hamulców – tym razem emocje wzięły górę, gdy natknął się na nagranie popularnego influencera prezentującego swoje umiejętności gry na gitarze. Sam filmik wywołał prawdziwą burzę, a reakcja syna króla disco polo była natychmiastowa i pełna gniewu. Daniel nie szczędził krytyki, punktując zarówno sposób wykonania utworu, jak i samą prezentację muzyka w mediach społecznościowych. Nie obyło się bez ostrych słów i wulgaryzmów, które w pełni oddawały jego frustrację i narastające zdenerwowanie.
– „Patrzcie na struny, na język, na wszystko kur… Błagam, weźcie to skasujcie, proszę, skasujcie ten profil” — apelował Daniel w swoim wpisie, nie kryjąc emocji.
Post szybko stał się jednym z najgorętszych tematów w sieci. Internauci z jednej strony współczuli młodemu Martyniukowi i rozumieli jego irytację, z drugiej jednak uważali, że reakcja była przesadzona i wynikała z chwilowego impulsu. Komentarze pod wpisem momentalnie zalały internet, a temat stał się jednym z najgłośniejszych w polskim show-biznesie tego tygodnia.
Część fanów zaczęła spekulować, że takie zachowanie tylko potwierdza charakter Daniela – impulsywnego, nieprzewidywalnego i gotowego publicznie reagować na każdy bodziec wywołujący emocje. Inni zauważali, że w dobie mediów społecznościowych granica między prywatną frustracją a jej publicznym manifestowaniem niemal nie istnieje, a Martyniuk doskonale to pokazuje. Jedno jest pewne – jego konta społecznościowe stają się areną, na której emocje często biorą górę nad rozsądkiem, a każda jego reakcja błyskawicznie zamienia się w medialną sensację.
Kilka godzin po pierwszym, wybuchowym wpisie, Daniel powrócił na Instastories z kolejną porcją emocji, tym razem jeszcze bardziej intensywną i pełną wulgaryzmów. Syn Zenka Martyniuka najwyraźniej nie potrafił pohamować frustracji i w kolejnej relacji wylał całe swoje niezadowolenie wobec „przyjaciół”, których – jego zdaniem – zawiódł.
Tak jeszcze ostatni raz mówię nie. Mam lepszych ziomków, których znam dwa, trzy miesiące niż tych, których całe życie. Nie odbierają telefonów, bo co? Nie czaję (…). Frajerzy k***a jesteście cio***i totalnymi, cio*y k***a. Ja do was mówię k***a (…). Pożałujecie k***a tego wszystkiego k***a. Szm**y je***y przyjaciele (…). Żoneczki k***a nie pozwalają, frajerzy jesteście. Mam lepszych przyjaciół k***a w Hiszpanii (…). Ch**j wam w d**ę k***a Polacy je***i (…). Nawet k***a mi się was blokować nie chce (…). Kto wam te k***a mózgi wyżarł co? Zapomnieliście o przyjacielach. Ci**y je***e jesteście tyle
Kontrowersyjne nagrania zniknęły
Dość niespodziewanie, już w środę rano, wszystkie kontrowersyjne nagrania z Instastory Daniela Martyniuka zniknęły. Fani, którzy jeszcze w nocy śledzili jego emocjonalne wybuchy, byli zaskoczeni nagłą ciszą na profilu młodego Martyniuka. Po serii wulgarnych relacji, pełnych frustracji, oskarżeń wobec przyjaciół i krytyki Polaków mieszkających za granicą, nagła decyzja o usunięciu materiałów wywołała kolejną falę spekulacji.
Niektórzy internauci zastanawiali się, czy była to inicjatywa samego Daniela, który po refleksji postanowił wycofać swoje kontrowersyjne wpisy, zdając sobie sprawę z ich skali i medialnego rezonansu. Inni sugerowali, że do interwencji mogli przyczynić się jego bliscy — rodzina lub menedżerowie, którzy chcieli uchronić go przed dalszą eskalacją konfliktu i medialnym napięciem. W sieci natychmiast pojawiły się komentarze pełne domysłów, a użytkownicy dzielili się swoimi teoriami na temat motywów tego nagłego „cenzurowania” własnych emocji w sieci.
Sprawdź też: Nowa kobieta w życiu Daniela Martyniuka.
Usunięcie nagrań nie zakończyło jednak zainteresowania internautów – wręcz przeciwnie. Brak relacji sprawił, że fani zaczęli jeszcze uważniej śledzić profil Daniela, wyczekując kolejnych wpisów i zastanawiając się, czy to cisza przed kolejnym medialnym wybuchem. W kontekście jego dotychczasowych reakcji można było odnieść wrażenie, że Instastory Martyniuka stało się areną emocjonalnych dramatów, w której każdy impuls natychmiast zamieniał się w publiczny spektakl. Nagła decyzja o usunięciu treści pokazała, że nawet w świecie impulsywnych reakcji młody Martyniuk czasem stawia granice i potrafi wstrzymać medialną burzę, choć wątpliwe, by cisza na długo utrzymała spokój w jego internetowej przestrzeni.
