Była 20:00, kiedy Majka Jeżowska zabrała głos. Niezwykłe wyznanie wokalistki
Nikt nie spodziewał się takich wyznań na planie muzycznego show TVP2! Popularna trenerka, Majka Jeżowska, postanowiła wrócić pamięcią do wydarzeń sprzed lat i wyjawiła historię, która wprawiła wszystkich w osłupienie. To, co działo się w jej życiu prywatnym, mogłoby posłużyć za gotowy scenariusz filmowy.
Majka Jeżowska - kariera
Majka Jeżowska przez lata tkwiła w szufladzie z napisem „pani od piosenek dla dzieci”. Z jednej strony dało jej to status legendy, z drugiej – na długo przykleiło łatkę kolorowej cioci z telewizji. Mało kto jednak pamięta, że Majka Jeżowska to dyplomowana wokalistka po katowickiej estradzie, która zanim założyła kolorowe tiule, miała zadatki na rasową gwiazdę rocka. Jej kariera to dowód na to, że w polskim show-biznesie można narodzić się na nowo, nawet po sześćdziesiątce. Przełomem nie były kolejne występy w Opolu, ale moment, w którym Majka Jeżowska weszła na scenę Pol’and’Rock Festival. Kiedy tysiące fanów rocka i metalu zaczęło skakać do jej hitów w ciężkich aranżacjach, stało się jasne, że ta kobieta ma w sobie więcej ognia niż połowa młodej sceny alternatywnej.
Ostatnio znów jest o niej głośno za sprawą programu „Taniec z Gwiazdami”. Jako 64-latka pokazała formę, która zawstydziła wielu kanapowców. Ale nie chodzi tylko o kondycję fizyczną. Majka Jeżowska przestała być „bezpieczną” postacią z dobranocek. Stała się ambasadorką dojrzałości bez kompleksów – mówi co myśli, nosi odważne stroje i współpracuje z młodymi twórcami, którzy widzą w niej ikonę, a nie eksponat w muzeum. Sekret jej sukcesu jest prosty: Majka Jeżowska przestała udawać kogoś, kim nie jest. Porzuciła infantylny wizerunek na rzecz bycia charyzmatyczną kobietą z ogromnym dystansem do siebie. Zamiast odcinać kupony od „A ja wolę moją mamę”, woli bawić się wizerunkiem i udowadniać, że wiek to tylko liczba, która nie powinna nikogo ograniczać. Dziś to ona dyktuje warunki, pokazując, że na emeryturę przechodzi się wtedy, gdy kończy się energia, a u niej wciąż widać jej nadmiar.

Majka Jeżowska jurorem w "The Voice Senior"
Kiedy ogłoszono, że Majka Jeżowska zasiądzie w fotelu trenera The Voice Senior, w sieci zawrzało. Dla wielu to wciąż ta sama uśmiechnięta dziewczyna od „wszystkich dzieci naszych są”, ale umieszczenie jej obok Andrzeja Piasecznego, Małgorzaty Walewskiej i Roberta Janowskiego to strzał w dziesiątkę. Jeżowska weszła do programu z buta, pokazując, że o estradzie wie więcej niż niejeden młodszy kolega po fachu. Jako jurorka Majka jest przede wszystkim konkretna. Zapomnijcie o laniu wody i przesłodzonych komplementach. To profesjonalistka z muzycznym wykształceniem, która potrafi punktować błędy techniczne, ale robi to z ogromną klasą. Widać, że nie siedzi tam tylko dla wizerunku – jej uwagi o emisji głosu czy interpretacji tekstu to czysta merytoryka. Uczestnicy, którzy często są w jej wieku lub starsi, dostają od niej realne wskazówki, a nie tylko klepanie po plecach.
Ciekawie ogląda się też jej relacje z resztą składu. W towarzystwie Janowskiego czy Piasecznego Majka zachowuje zdrowy dystans i luz. Nie próbuje nikogo przekrzykiwać, ale też nie daje sobie wejść na głowę. Wprowadziła do formatu koloryt, który nie wynika tylko z jej barwnych strojów, ale przede wszystkim z energii. Po jej niedawnym występie w Tańcu z Gwiazdami nikt już nie ma wątpliwości, że Jeżowska to wulkan, który idealnie pasuje do idei programu o aktywnych seniorach. Dla osób startujących w The Voice Senior, Majka jest żywym dowodem na to, że wiek to kwestia głowy, a nie metryki. Odczarowuje łatkę „pani od piosenek dla dzieci” i przypomina, że jest świadomą, nowoczesną artystką. To po prostu właściwa osoba na właściwym miejscu – wnosi do studia życie i udowadnia, że jesień życia wcale nie musi być szara i sentymentalna.
Ostatnio wokalistka podzieliła się niezwykłą historią
Jeżowska śpiewała dla... Violetty Willas
W kuluarach show, z dala od głównej sceny i świateł jupiterów, Majka Jeżowska opowiedziała o wydarzeniu, które mocno zapisało się w jej pamięci. Choć artystka od lat kojarzona jest z energią i kolorowymi strojami, to właśnie takie momenty w programie pokazują, że za każdą karierą stoją trudne wybory i chwile, które kształtują człowieka na lata.
Chciałam powiedzieć, że śpiewałam na weselu Violetty Villas. W Chicago — wyznała artystka
Cała sytuacja pokazuje, że format taki jak The Voice Senior to dla trenerów coś więcej niż tylko praca. Dla Majki Jeżowskiej stał się on okazją do swoistego rachunku sumienia i publicznego rozliczenia się z emocjami, których wcześniej nie eksponowała w mediach. Wygląda na to, że piosenkarka doskonale odnalazła się w roli mentorki, która nie tylko ocenia głosy uczestników, ale potrafi też otworzyć się na szczerość, której często brakuje w dzisiejszej telewizji.
To był styczeń, rok 1988. Mieszkałam wtedy w Chicago, śpiewając w najlepszym i najpopularniejszym wówczas klubie "Cardinal" Włodka Wandera. Violetta wychodziła za Teda Kowalczyka, znanego w Chicago właściciela jednej z większych restauracji polonijnych "Orbit". Wesele odbyło się właśnie tam. Nasz zespół wystąpił z kilkoma utworami w prezencie dla pary młodej. Zaśpiewałam dla pani Violetty moją wersję "Życzenia z całego serca" z repertuaru Skaldów. Na weselu bawili się zresztą wszyscy muzycy z innych klubów polonijnych i wielu ważnych gości — wspomina trenerka "The Voice Senior".
Wspomnienie, o którym mowa, rzuca nowe światło na to, jak artystka postrzega swoje życie poza estradą. W świecie pełnym wyreżyserowanych uśmiechów, takie ludzkie, proste gesty ze strony gwiazd formatu Jeżowskiej sprawiają, że program ogląda się po prostu z większym zainteresowaniem.