Joanna Moro w stroju kąpielowym na śniegu, ale to nie ona skradła show. Fani niedowierzają
Tego na nartach nikt się nie spodziewał. Popularna gwiazda postawiła na skrajnie nietypowy strój, ignorując ujemne temperatury i zdziwione spojrzenia przechodniów. Odważne kadry trafiły już do internetu, wywołując lawinę komentarzy. Czy to jeszcze pasja, czy już skrajna nieodpowiedzialność?
Joanna Moro fanką zimna
Większość aktorów marzy o tej jednej, wielkiej roli, która ustawi ich na lata. Dla Joanny Moro takim strzałem w dziesiątkę była postać Anny German. W 2012 roku serial o legendzie piosenki zrobił z niej gwiazdę pierwszej ligi niemal z dnia na dzień. Wcześniej Moro mozolnie budowała nazwisko w „Barwach szczęścia” czy na deskach teatru w Wilnie, ale to „Tajemnica białego anioła” dała jej prawdziwy bilet do sławy. Później poszło już klasycznie dla polskiego show-biznesu. Skoro była sukcesem jako German, to wylądowała w Opolu z jej repertuarem, a potem w popularnych show. W „Tańcu z gwiazdami” u boku Rafała Maseraka doszła aż do finału, a w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” udowodniła, że potrafi wygrywać odcinki. Przez moment była wszędzie – od serialu „Blondynka” po „Na Wspólnej” i „Koronę królów”.
Ale Moro to nie tylko serialowe role. Od jakiegoś czasu aktorka promuje w sieci specyficzny styl życia, którego głównym punktem stało się morsowanie. Gwiazda regularnie wrzuca zdjęcia z lodowatych kąpieli, przekonując, że to jej sposób na zdrowie i wieczną młodość. Jednak ostatnio ta pasja pokazała swoją ciemniejszą stronę. Podczas jednej z wizyt na kąpielisku pod Warszawą, aktorka postanowiła pójść o krok dalej i zanurzyła twarz w lodzie. Reakcja organizmu była brutalna. Zamiast obiecanej euforii i promiennej cery, przyszły łzy i przerażenie. Moro przyznała później, że w drodze do domu zalała się łzami, nie mogąc opanować reakcji ciała na ekstremalne zimno. To rzadki moment szczerości w świecie Instagrama, gdzie zazwyczaj wszystko jest idealne. Pokazuje, że nawet w pogoni za urodą i zdrowiem istnieje granica, której przekroczenie kończy się po prostu bólem. Co ciekawe, mimo tej lodowatej lekcji, aktorka wcale nie zamierza na dobre pożegnać się z przeręblem.

Joanna Moro morsuje w Sopocie
Listopad nad polskim morzem to dla większości z nas czas wyciągania z szaf najgrubszych golfów, ale nie dla Joanny Moro. Aktorka, którą Polska pokochała za rolę w serialu o Annie German, znów pokazała, że temperatury bliskie zeru zupełnie jej nie ruszają. Podczas ostatniego weekendu w Sopocie zamiast siedzieć w kawiarni z gorącą herbatą, postanowiła zafundować sobie lodowatą kąpiel w Bałtyku. Trzeba przyznać, że Joanna Moro ma do siebie dystans i żelazną konsekwencję. Od czasu sukcesu „Tajemnicy białego anioła”, przez występy w „Blondynce” czy „Tańcu z gwiazdami”, gdzie trenował ją Rafał Maserak, aktorka regularnie udowadnia, że lubi wyzwania. Morsowanie stało się jej znakiem rozpoznawczym. I choć kiedyś media rozpisywały się o jej bolesnej lekcji na podwarszawskim kąpielisku, gdzie przesadziła z lodem i skończyło się to łzami, Moro nie zamierza rezygnować z tej pasji.
W Sopocie scenariusz był prosty: krótki spacer brzegiem morza, a potem szybka akcja. Aktorka zrzuciła ubranie i w samym stroju kąpielowym weszła do wody, budząc spore zdziwienie u opatulonych przechodniów. Widać, że dla niej to nie jest tylko ustawka pod zdjęcia, ale styl życia. Joanna Moro promuje hartowanie organizmu i – jak sama twierdzi – jest to jej recepta na zdrowie i energię. Patrząc na jej uśmiechniętą twarz w zimnych falach, można dojść do wniosku, że ta „lodowa wojowniczka” naprawdę to kocha. Po kilku minutach w wodzie aktorka wróciła do hotelu, by się ogrzać, zostawiając gapiów z jednym pytaniem: jak ona to robi? To proste – Joanna Moro po prostu nie boi się zmarznąć, jeśli w grę wchodzi dobra forma i endorfiny.
Ale wygląda na to, że listopad w Sopocie to tylko było preludium do zimowego szaleństwa Moro.
Joanna Moro w plażowym wydaniu... na stoku narciarskim!
Ferie to dla większości celebrytów czas na pokazanie nowej kolekcji kurtek, ale w tym roku na stokach zrobiło się wyjątkowo gorąco. Zaczęło się klasycznie – Katarzyna Cichopek poleciała do Turcji, gdzie razem z córką szusowała w eleganckim, dopasowanym kombinezonie. Było ładnie, stylowo i bezpiecznie. Jednak kiedy do głosu doszła Joanna Moro, standardowy ranking narciarskiej mody przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Aktorka, która od lat promuje aktywny tryb życia, tym razem poszła o krok dalej niż reszta branży. Zamiast markowej odzieży termoaktywnej czy kasku, na stok zabrała... strój kąpielowy i ręcznik na głowie. Widok narciarki pędzącej w bikini po śniegu u wielu osób wywołał dreszcze od samego patrzenia. Moro z uśmiechem na twarzy udowodniła, że dla niej mróz to pojęcie względne, a narty to przede wszystkim zabawa, a nie tylko pozowanie do zdjęć w futrzanych czapkach.
- Widać, że wam gorąco jest.
- Jakie figury.
- Zima nie straszna aż miło.
- Pięknie wyglądacie - zachwycali się internauci
Co ciekawe, to szaleństwo okazało się zaraźliwe. Do Joanny dołączyła jej wieloletnia przyjaciółka, Anna Gzyra-Augustynowicz. Obie panie postanowiły zignorować minusowe temperatury i wspólnie paradować po śniegu w strojach kąpielowych. Gwiazdy tłumaczyły później, że to świetny sposób na hartowanie organizmu i zastrzyk pozytywnej energii.
Mówili: życie zaczyna się po 40. I nie kłamali. Przyjaźń to więź, która daje supermoce. Asia często wyciąga mnie z mojej strefy komfortu. 10 lat temu – parsknęłabym śmiechem. 5 lat temu – „Asiaaaa, weź nie żartuj!”. 2 lata temu – jeszcze bym się zastanawiała… A dziś? Po prostu: robimy to. Bo właściwa osoba wierzy w Ciebie, zanim Ty uwierzysz w siebie – pisała
Dla postronnego turysty taki widok musiał być kompletnym zaskoczeniem. Podczas gdy inni otulali się szalikami, Joanna Moro i Anna Gzyra-Augustynowicz urządziły sobie na stoku prywatne morsowanie na sucho. Można się spierać o bezpieczeństwo jazdy bez ochraniaczy, ale jedno trzeba im przyznać: na tle przewidywalnych relacji z luksusowych kurortów, ten śnieżny performance był jakąś odmianą. Odważnie, kontrowersyjnie i przede wszystkim bardzo mroźnie.
