Irena Santor zaniepokoiła fanów. Wyznała prawdę o swoim zdrowiu
Niepokój, wzruszenie i szczerość, na jaką niewielu się decyduje. Te słowa poruszyły fanów do głębi i sprawiły, że wielu z nich na chwilę wstrzymało oddech. Bo kiedy legenda mówi o przemijaniu – trudno przejść obok tego obojętnie.
- Kariera Ireny Santor – legenda, która zapisała się złotymi zgłoskami
- Szczere wyznanie o zdrowiu Ireny Santor
- Irena Santor w poruszających słowach o odejściu
Kariera Ireny Santor – legenda, która zapisała się złotymi zgłoskami
Irena Santor to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nazywana „pierwszą damą polskiej piosenki”, przez dekady zachwycała publiczność nie tylko wyjątkową barwą głosu, ale też ogromną klasą i sceniczną elegancją. Jej kariera rozpoczęła się w słynnym zespole „Mazowsze”, gdzie jako solistka szybko zdobyła uznanie. Później zdecydowała się na karierę solową – i to był moment przełomowy.
Na przestrzeni lat nagrała setki utworów, a jej największe przeboje – jak „Tych lat nie odda nikt”, „Już nie ma dzikich plaż” czy „Powrócisz tu” – na stałe wpisały się w kanon polskiej muzyki. Przez blisko 70 lat obecności na scenie artystka koncertowała w kraju i za granicą, zdobywając kolejne pokolenia słuchaczy. Jej dorobek jest imponujący – to ponad tysiąc nagranych piosenek i niezliczona liczba występów.
Mimo upływu lat Santor nie traciła kontaktu z publicznością. Nawet gdy zakończyła regularne występy, nadal pojawiała się przy okazji jubileuszy czy wyjątkowych projektów muzycznych. Jak sama przyznawała, scena była dla niej miejscem szczególnym – przestrzenią, w której mogła „oddychać” i dzielić się emocjami z widzami.
Szczere wyznanie o zdrowiu Ireny Santor
W ostatnich wypowiedziach artystka zdecydowała się na wyjątkową szczerość. Nie ukrywa, że wiek niesie ze sobą ograniczenia i konieczność większej troski o zdrowie. Jednocześnie podkreśla, że nie zamierza poddawać się bez walki.
Proszę pana, to nie tylko to. Ja bardzo szanuję lekarzy. Wbrew temu, jakie opinie teraz panują, ja jednak wierzę medycynie. Bez przesady, nie jestem jakąś histeryczką, ale jeśli trzeba, to się przebadam, jeśli trzeba, to jakąś pigułkę łyknę, to łyknę. Niechętnie, ale jednak to zrobię. Jeżeli trzeba, to zrobię coś, co lekarz każe - mówiła w wywiadzie dla SE.
W rozmowie z Kozaczkiem przyznała, że w wieku 66 lat przeżyła traumę, gdy lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór. Mimo to postanowiła nie tracić optymizmu i podjąć rękawicę. To podejście pokazuje jej ogromną świadomość i odpowiedzialność, ale też pokorę wobec upływu czasu.
Jestem szczęśliwa dlatego, że doceniam wszystko to, co mnie w życiu spotkało. Nawet to bardzo złe, to tragiczne. Nawet to doceniam i cieszę się, że to przeżyłam, że jestem po drugiej stronie już — tej radosnej, Ale też dlatego, że przeżyłam to doświadczenie przykre, takie niepewne, bo to się mogło różnie skończyć, ale skończyło się dobrze - mówi po latach.
Santor nie udaje, że zawsze jest idealnie. Otwarcie mówi o tym, że organizm się zmienia, a sprawność nie jest już taka jak dawniej. Mimo to zachowuje niezwykły optymizm i dystans do siebie. Podkreśla, że kluczowe jest rozsądne podejście do zdrowia i reagowanie wtedy, gdy pojawia się taka potrzeba.
Życie jest ciekawe, proszę pana, każdy dzień przynosi nam tyle wrażeń, tyle jest nowych wynalazków, tyle ludzie wymyślają i sposobów na to, żeby to życie było coraz ciekawsze. Ludzie raptem chcą latać w kosmos. Ja akurat nie bardzo, bo się boję. Ale chciałabym dożyć wielu, wielu lat jeszcze, choć te 125 to trochę mówię z kokieterii. To mówię, bo tutaj jeszcze jest ważne, żeby mieć sprawny umysł - dodała.
Co ważne, jej słowa nie są pełne lęku, lecz raczej realizmu. Artystka nie dramatyzuje, ale też niczego nie ukrywa – i właśnie ta szczerość najbardziej poruszyła fanów.
Irena Santor w poruszających słowach o odejściu
Największe emocje wywołały jednak słowa dotyczące przemijania i tego, jak artystka patrzy na kres życia. Santor nie unika tego tematu – przeciwnie, mówi o nim z niezwykłą dojrzałością.
W jednym z wywiadów przyznała, że zdaje sobie sprawę z nieuchronności końca i… stara się na niego przygotować. Jak mówiła:
Jeżeli mi lekarze zagwarantują, że ja dożyję 125 lat i że będę rozumiała wszystko to, co mnie otacza, będę się mogła cieszyć, że co roku właśnie zakwitną jabłonie. (…) No to tak, ale jeżeli nie, to proszę, żebym mogła godnie i świadomie, odważnie powiedzieć dziękuję. Było bardzo miło i dziękuję za wszystko.
Te słowa wybrzmiewają wyjątkowo mocno, pokazując, że nawet osoby o ogromnym doświadczeniu życiowym mierzą się z podobnymi emocjami. Jednocześnie artystka podkreśla, że chce żyć jak najdłużej i czerpać z życia pełnymi garściami. „Chcę przeżyć życie jak najdłużej” – mówiła, dodając, że ma ogromny apetyt na życie i ciekawość świata. To właśnie ta mieszanka – świadomości przemijania i jednoczesnej radości życia – czyni jej słowa tak poruszającymi.
Santor nie idealizuje odejścia, ale też się go nie wypiera. Przyznaje, że to naturalna część życia, do której trzeba się przygotować – psychicznie i emocjonalnie. Jej podejście to lekcja dojrzałości, która dla wielu fanów stała się niezwykle ważnym przesłaniem.